Lektury szkolne: czy szkoła psuje czytanie? Lalka, Balladyna i Tango

Które lektury szkolne warto przeczytać ponownie, już bez sprawdzianu? Wracamy do „Lalki”, „Balladyny” i „Chłopów” i rozmawiamy o tym, czy szkoła pomaga polubić książki, czy czasem skutecznie odbiera ochotę na czytanie.


Michał ceni „Lalkę” Bolesława Prusa za Warszawę i obraz społeczeństwa. Karolina ma sporo zastrzeżeń do tej lektury, a szczególnie do obwiniania Łęckiej za to, że nie chciała Wokulskiego. Przy „Chłopach” Władysława Reymonta oboje współczujemy Jagnie, ale zupełnie inaczej oceniamy samo doświadczenie czytania. Za to do „Balladyny” Juliusza Słowackiego Karolina nadal chętnie wraca.


Rozmawiamy o gotowych interpretacjach, korzystaniu ze streszczeń i czytaniu pod szkolny klucz. Wspominamy też nauczycieli, którzy pozwalali mieć własne zdanie i potrafili zainteresować nas książką. Zastanawiamy się, dlaczego jednego czytelnika przyciąga cały świat powieści, a drugiemu trudno czytać dalej, kiedy nie może znieść głównego bohatera.

Pojawiają się również „Kordian”, „Tango”, „Cierpienia młodego Wertera”, tragedie antyczne i Szekspir. Jest nawet „Pachnidło. Historia pewnego mordercy” Patricka Süskinda, które Michał czytał w szkole.


Nie we wszystkim się zgadzamy. I właśnie przy tych różnicach robi się najciekawiej.

Którą lekturę szkolną polecilibyście komuś, kto może już przeczytać ją wyłącznie dla siebie?

Subskrybuj i słuchaj na:

00:0000:00